Jest to transkrypt z dyskusji przeprowadzonej na antenie Red Ice Radio pomiędzy Janem Irvinem i Henrikem Palmgrenem o Trivium

Henrik Palmgren: Witaj ponownie na naszej antenie, Jan. Miło z tobą znowu rozmawiać. Jak się masz i jak tam sprawy w gnosticmedia.com?

Jan Irvin: Wszystko bardzo dobrze, Henrik. Minęło trochę czasu. Chyba w 2007 roku rozmawialiśmy ostatni raz. Dobrze mówię? Czy w 2008?

Henrik Palmgren: Tak. Dobre pytanie. Rozmawialiśmy dwa razy, więc może najpierw w 2007 roku, a potem w 2008. Musiałbym sprawdzić, ale na pewno możemy zachęcić wszystkich naszych słuchaczy, żeby posłuchali fascynującego archiwalnego materiału, w szczególności dotyczącego psychodelii, którym się zajmujesz. Ale teraz porozmawiamy o czym innym. Twoja praca i badania z całą pewnością nadały niektórym sprawom nowy kierunek. Nie mogę się doczekać, żeby dzisiaj dowiedzieć się o tym czegoś więcej. Siedem sztuk wyzwolonych. Przedstawmy na początek podstawy, Jan.

Jan Irvin: Jasne. Wszyscy, którzy chcą śledzić wiele spośród rzeczy, o których będziemy mówić mogą wejść na moją stronę internetową triviumeducation.com. Większość materiałów dotyczących spraw, o których będzie mowa znajduje się na stronie głównej – są to materiały dźwiękowe i video oraz teksty pisane. Mam nadzieję, że do czasu emisji tego wywiadu będziemy mieć nową stronę internetową dostępną dla wszystkich, ale tak, więc… Zasadniczo, kiedy pisałem moją pierwszą książkę „Astrotheology and Shamanism” w 2003, 2004 i przez pewien czas w 2005 roku, dużą jej część poświęciliśmy siedmiu sztukom wyzwolonym, religii, mitologii i tym podobnym kwestiom. Jedną rzeczą, która wciąż się pojawiała i której nie mogłem do końca rozgryźć było siedem sztuk wyzwolonych i te siedem sztuk wyzwolonych… Musimy pamiętać… Powinienem powiedzieć… Musimy dokonać rozróżnienia i zaznaczyć, że współczesna liberalna edukacja, którą ludzie otrzymują na uniwersytetach czy innych szkołach wyższych, to bardzo rzadko – jeśli kiedykolwiek – tradycyjne lub klasyczne nauczanie siedmiu sztuk wyzwolonych według pierwotnego modelu, chyba że ktoś ma nauczyciela czy profesora, który zna tę tradycyjną formę i po prostu tak się składa, że uczy klasę, która… Czasami kontaktuję się z profesorami, którzy uczą i znają pierwotny model trivium, jednak jest ich niewielu. Ale siedem sztuk wyzwolonych… Zacznijmy od zdefiniowania słowa „wyzwolony”. Definiuje się jako „wolny z urodzenia”, a więc opisujące człowieka wyzwolonego lub dżentelnema, kogoś, kto studiuje sztuki wyzwolone lub otrzymuje edukację wyzwoloną. Znaczenie tego słowa nie ogranicza się ani nie zawęża do jego znaczenia dosłownego – słowo to oznacza „wolny”. Zatem wyraz „wyzwolony” to również wyraz… W rzeczywistości jest to słowo pochodzące od słowa „książka” [ang. liberal – wyzwolony]. „Libra” lub „liber” to po hiszpańsku „książka” – jak również po łacinie. Tak więc wolność znajduje się w książkach. Pozwól, że przeczytam cytat z Edwarda Bernaysa. Pochodzi on z pierwszej strony pierwszego rozdziału wydanej w 1928 roku książki Bernaysa p.t. „Propaganda”. Bernays pisze: „Świadoma i inteligentna manipulacja zorganizowanymi zwyczajami i opiniami tłumu jest istotnym elementem demokratycznego społeczeństwa. Ci, którzy manipulują tym niewidocznym mechanizmem społeczeństwa stanowią niewidzialny rząd, będący rzeczywistą siłą rządzącą w naszym kraju. W dużej mierze rządzą nami, urabiają nasze umysły, kształtują nasze gusta i sugerują nam ideały ludzie, o których nigdy nie słyszeliśmy. To logiczny efekt sposobu, w jaki zorganizowane jest nasze demokratyczne społeczeństwo. Ogromne liczby istot ludzkich muszą współpracować w ten sposób, jeśli mają żyć razem w sprawnie funkcjonującym społeczeństwie. Niemal w każdej czynności w naszym życiu codziennym, czy to w sferze biznesu czy polityki, w naszym zachowaniu społecznym czy etycznym myśleniu, jesteśmy zdominowani przez stosunkowo niewielką liczbę osób rozumiejących procesy mentalne i wzorce społeczne mas. To oni pociągają za sznurki, które kontrolują umysł społeczeństwa”.

Patrzymy zatem na coś, co jest zasadniczo systemem ustanowionym przez elity, przez B.F. Skinnera, przez Edwarda Bernaysa, przez właśnie takich ludzi, którzy…

Henrik Palmgren: On się klepie po plecach w tym cytacie, jakby mówił: „Popatrzcie na mnie, na to, co ja byłem w stanie zrobić”.

Jan Irvin: No właśnie. A nawet używa propagandy czy też PR-u do sprzedawania swojej propagandy, do usprawiedliwienia swoich czynów, prawda?

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: Zasadniczo mówi, że to logiczny efekt sposobu, w jaki zorganizowane jest nasze demokratyczne społeczeństwo. Jest logiczny tylko w tym sensie, że oni muszą ogłupić nas wszystkich. Chyba przeprowadzałeś w swoim programie wywiad z Johnem Taylorem Gatto, mam rację?

Henrik Palmgren: Zgadza się. To był naprawdę dobry wywiad. Słuchanie Johna Gatto to zawsze duża przyjemność, zdecydowanie.

Jan Irvin: Tak. Ja również gościłem go w swoim programie wiele razy. Właśnie zakończył „Weekend z Johnem Taylorem Gatto”, który został nagrany w weekend 4. lipca, wraz z Richardem Andrew Grove z „Tragedy and Hope”, który jest moim partnerem. On naprawdę znakomicie wyjaśnia kwestię ogłupiania, tego jak oni otumaniają umysł społeczeństwa za pomocą edukacji. Edward Bernays tak naprawdę mówi… Pozwól, że przytoczę tu inny cytat autorstwa Waltera Lippmanna. Walter Lippmann… Cytat ten pochodzi z jego książki „Public Opinion”, opublikowanej w 1922 roku:

„Nauczyliśmy się nazywać to propagandą. Grupa ludzi, która może zablokować niezależny dostęp do informacji o danym wydarzeniu, jest w stanie tak zmanipulować wiadomości na ten temat, żeby pasowało to do jej potrzeb i umożliwiło przeprowadzenie kampanii propagandowej. Musi istnieć jakaś bariera między ludźmi a tym wydarzeniem. Dostęp do prawdziwego środowiska musi być ograniczony zanim ktokolwiek zdoła stworzyć pseudo-środowisko, które uznaje za mądre lub pożądane”.

Oni manipulują przekazywanymi nam danymi. Po to, by stosować tę propagandę, ten PR, jak również funkcjonujący obecnie system marketingowy i rządowy, musieli coś nam odebrać lub przynajmniej ukryć coś bądź utajnić przed nami, tak abyśmy nie mogli zobaczyć jak to wszystko działa. Zasadniczo to, o czym będziemy dziś rozmawiać jest w pewnym sensie jak połknięcie czerwonej tabletki, a potem przyjrzenie się wszystkim kłamstwom na ekranie jak w serii filmów „Matrix”, prawda? Na tym właśnie polega nauczanie siedmiu sztuk wyzwolonych według tradycyjnego modelu. Tak jak powiedziałem, siedem sztuk wyzwolonych… Słowo „wyzwolony” pochodzi od słowa „wolność”, a oni nawet wpletli to słowo do jego przeciwieństwa oznaczającego liberalnego zwolennika zwiększenia podatków z przeznaczeniem wpływów na cele polityczne czy też komunistę lub socjalistę, czyli w rzeczywistości dokładne przeciwieństwo kogoś, kogo można by było uznać za liberała. Prawdziwy liberał to ktoś, kto nie chce żyć na rządowym garnuszku. On chce żyć sam.

Henrik Palmgren: No tak, zgadza się. Chciałbym cię zapytać o to co twoim zdaniem stało się… Na pewno do tego dojdziemy, ale chcę cię zapytać co według ciebie stało się z nauczaniem siedmiu sztuk wyzwolonych, ponieważ mnie się wydaje, że był to system stworzony w dużej mierze dla elit, ale nawet on zszedł do podziemia, jeśli wiesz co mam na myśli, Jan. Nawet to, co jest dane nam kilkaset lat po tym zniknięciu stanowi zasadniczo dużo bardziej ograniczoną wersję pierwotnego modelu. Ten model został okrojony, żeby odpowiadał plebsowi, jeśli tak można powiedzieć. Ale proszę, odpowiedz, Jan.

Jan Irvin: Jasne. Siedem sztuk wyzwolonych składa się z dwóch składników zwanych trivium i quadrivium. Quadrivium opracował Pitagoras, który żył 2800 – 2700 lat temu, trivium zaś w dużej mierze stworzył Arystoteles, który żył około 2500 lat temu. Arystoteles, kiedy opublikował swoją pracę poświęconą trivium i logice, był… Arystoteles był mentorem Aleksandra Wielkiego i naraził się Aleksandrowi Wielkiemu opublikowaniem tej informacji, ponieważ ujawniała w jaki sposób elity kontrolują masy. Patrzymy więc na system, który jest trochę jak… wiesz… wiele osób wie, że kabała może być wykorzystywana do kontrolowania umysłu, do złych celów, ale tutaj patrzymy na… To samo może również być prawdą w odniesieniu do trivium, a jedynym sposobem, w jaki te systemy mogą być wykorzystywane do kontrolowania umysłu przeciwko tobie jest to, że ty decydujesz, żeby nie rozumieć jak one mogą być wykorzystywane przeciwko tobie. Ty musisz zachować i pielęgnować własną ignorancję albo zdecydować, że zignorujesz informacje – od tego pochodzi słowo „ignorancja”. Słowo „utajniony” znaczy po prostu „ukryty”, a „edukować” tak naprawdę znaczy „odtajniać”. A zatem kiedy edukujesz się na jakiś temat, przestaje on być dla ciebie niejasny, nie jesteś już dłużej nieświadomy, przestajesz być ignorantem w danej kwestii. A zatem jedynym sposobem, w jaki systemy takie jak kabała i trivium mogą być wykorzystywane przeciwko tobie… To znaczy, nawet, kiedy jesteś ich świadomy, ktoś może próbować, ale jest dużo bardziej prawdopodobne, że wychwycisz jakąkolwiek próbę wykorzystania tych rzeczy przeciwko tobie, jeśli je studiujesz i jesteś ich świadom niż gdy jesteś całkowitym ignorantem i decydujesz, że w ogóle nie będziesz ich studiował. To dlatego nazywają się sztukami wyzwolonymi, czyli dotyczącymi lub opisującymi człowieka wolnego. A więc nieznajomość ich to zasadniczo niewolnictwo i służebność i dlatego ważne jest, żeby się ich uczyć. Jak powiedziałem, oni przeinaczyli słowo „wyzwolony”, jak również słowo „trivium” i próbowali trywializować to drugie słowo i jego ważność na świecie. Ściśle mówiąc, zajrzałem na stronę internetową „Encyklopedii Britannica” i na własnej stronie podali złą definicję słowa „trivium”. Skontaktowałem się więc z jednym z ACADEMIC, profesorów-redaktorów „Encyklopedii Britannica” i zapytałem go o to, a on odpowiedział:

„Och, to absolutna nieprawda. Skąd panu przyszło do głowy, że słowo ‘trywialny’ pochodzi od słowa ‘trivium’? Słowo ‘trivium’ oznacza po łacinie 3 przecinające się drogi, a słowo ‘trywialny’ pochodzi od jakiegoś tam innego słowa”.  

Ja odpowiedziałem: „Właśnie o to mi chodzi, proszę pana, ponieważ wziąłem to z pańskiej publikacji”. Tak więc on nie był nawet świadom tego, że „Encyklopedia Brittanica” podaje, że „trivium” jest spokrewnione z „trywialny”. Zajmijmy się więc tym czym jest trivium. Trivium składa się z trzech elementów. Pierwszym z nich jest… pozwól, że zmienię to co mam tu na ekranie. Pierwszym z nich jest gramatyka, a gramatyka jest faktycznie rzecz biorąc wiedzą. I gramatyka… Istnieją dwa różne rodzaje gramatyki.

Większość ludzi, kiedy usłyszy słowo „gramatyka”, pomyśli sobie: „Henrik, po co do licha gościsz w swoim programie kogoś, kto da nam lekcję gramatyki?” A więc są dwa różne rodzaje gramatyki.

Jest gramatyka, która odnosi się do określonego języka, jak angielski, rosyjski, polski czy łacina, a także do słów, konstrukcji zdań i tym podobnych zagadnień w danym języku.

Jest też gramatyka ogólna odnosząca się do obiektywnej rzeczywistości w każdym języku oraz do wszystkich tematów jako pierwszy zestaw klocków do zintegrowanej i w pełni świadomej, obiektywnej nauki lub zasobu wiedzy. Zasadniczo możemy więc myśleć o gramatyce ogólnej jako o przeprowadzaniu badań, prawda?

Gramatyka ogólna odpowiada na pytania kto, co, gdzie i kiedy, a gramatyka specjalna odnosi się – znowu – do interpunkcji, gramatyki i wiedzy dotyczącej liter oraz innych rzeczy, z którymi masz do czynienia, a także tego jak je właściwie ze sobą łączyć.

Kiedy zagłębiamy się w jakiś temat, po pierwsze musimy wiedzieć kto, co, gdzie i kiedy. W przeciwnym razie nie mamy żadnej wiedzy o tym co się dzieje. Gdybym podszedł do ciebie, Henrik, i zapytał: „Henrik, dlaczego tamta maszyna działa?”, to gdybyś ty nie podszedł do niej, nie popatrzył i nie zbadał jej, prawdopodobnie nie miałbyś danych typu kto, co, gdzie i kiedy i tak dalej odnośnie do tego jak ta rzecz działa. I nie byłbyś w stanie wyjaśnić tego komuś innemu. Tak więc ważne jest, abyśmy zawsze, zanim wyciągniemy jakiekolwiek wnioski… To jest jedna z kwestii, które postrzegam jako współczesny globalny problem – ludzie wyciągają wnioski zanim zapytają kto, co, gdzie i kiedy. Nazywamy to stawianiem logiki na pierwszym miejscu. Według mnie jest to skutek usunięcia trivium z programu nauczania. Pytałeś wcześniej kiedy to nastąpiło. Myślę, że mniej więcej w latach 50-tych XIX wieku. Wtedy to się zaczęło. W Stanach Zjednoczonych usunięto je całkowicie, z wyjątkiem małych ośrodków, przed nastaniem drugiej dekady XX wieku. Niektórzy nawet przypisują Rewolucję Amerykańską i Amerykańską Erę Przemysłową właśnie trivium i nauczaniu trivium w starych szkołach z jedną salą. To wszystko jest zatem w pewnym sensie zintegrowane i połączone.

Henrik Palmgren: Możemy z tego zrozumieć, Jan, że to niebezpieczna rzecz ta edukacja, ta wiedza uzyskiwana dzięki właściwemu zrozumieniu świata, własnego otoczenia i tak dalej.

Jan Irvin: Zgadza się.

Henrik Palmgren: Dzięki temu powstaje silne, świadome społeczeństwo.

Jan Irvin: Dokładnie. Dokładnie o to chodzi. Dokładnie o to chodzi. Ty dajesz im moc, żeby zobaczyli rzeczy, o których mówili Edward Bernays, Walter Lippmann i B.F. Skinner. Wiesz, B.F. Skinner powiedział:

„Daj mi dziecko, a ja zrobię z niego cokolwiek”.

Henrik Palmgren: Sądzę, że to naprawdę ważna rzecz. Mówiąc inaczej, to oznacza, że oni nie są pod żadnym względem lepsi ani nadrzędni, jeśli spojrzymy na elity lub na tych…

Jan Irvin: Dokładnie. Trafiłeś właśnie w samo sedno. Oni próbują wykorzystać tę całą filozofię genetyczną, eugeniczną, można tu nawet wrzucić filozofię syjonistyczną, i próbują powiedzieć, że jedna grupa stoi wyżej od wszystkich pozostałych, ale w rzeczywistości używają konkretnego sposobu myślenia, aby mieć przewagę nad innymi. Jeśli znasz ten system, to możesz dostrzec w jaki sposób próbują tobą manipulować.

Henrik Palmgren: No tak.

Jan Irvin: Dobrze? No więc tak… Trafiłeś dokładnie w samo sedno. To co się dzieje, kiedy ludzie nie rozumieją trivium czy choćby rozumieją je w niewłaściwej kolejności… Trivium… Wiesz, niektórzy ludzie nauczają trivium jako gramatykę, logikę i retorykę, jako trzy różne i odrębne dziedziny nauki. Ja i ludzie, z którymi pracuję absolutnie się z tym nie zgadzamy. My postrzegamy trivium jako funkcjonujący system. Powodem dla którego jest to funkcjonujący system jest to, że jeśli zawsze mówi się o trivium w kolejności gramatyka, logika i retoryka, wejście, przetwarzanie, wyjście informacji, gramatyka, logika, retoryka, to funkcjonuje ono jak koło lub rodzaj spirali, co pozwala na przemieszczanie się do góry i na dół poziomami w celu zweryfikowania i ponownego sprawdzenia danych, z którymi mamy do czynienia. Kiedy ktoś pyta w jaki sposób wracasz i przechodzisz przez logikę, czyli „dlaczego”, co zmusza cię do powrotu na dół do gramatyki, czyli „kto, co, gdzie i kiedy” zanim wrócisz na górę z większą liczbą danych… Ten system jest jak spirala [korkociąg do butelek z winem], która umożliwia ci przesuwanie się z góry na dół niezależnie od przedmiotu, którym się zajmujesz – czy studiujesz koszykarstwo czy astronomię, czy chcesz być kucharzem czym kimkolwiek innym.

 

Spirala indukcyjno-dedukcyjna

Możesz wykorzystać te same informacje, by zagłębić się, dojść do podstaw tego, co próbujesz zrobić i wrócić na górę z właściwymi informacjami. Jeżeli tego nie robimy, to stawiamy logikę przed gramatyką, a logika to rozumienie, dobrze? Logika odpowiada na „dlaczego” tematu, ale bez uprzedniej znajomości tego o czym mówisz – a gramatyka jest wiedzą – bez wcześniejszego uzyskania odpowiedzi na pytania kto, co, gdzie i kiedy, to co dokładnie rozumiesz, prawda? Widzisz więc, że tylko pytanie co rozumiesz zmusza cię do tego, byś zszedł z powrotem na dół do gramatyki i zapytał kto, co, gdzie i kiedy, prawda? Tak więc wielu ludzi… Wiesz, jeśli powiesz… Jeśli wygłosisz stwierdzenie na jakiś temat, ludzie powiedzą: „Och Henrik, jesteś po prostu teoretykiem spisku, rząd nigdy nie mógłby zrobić czegoś takiego”. A ty siedzisz ze stosem danych, do których oni nie chcą zajrzeć. Dają pierwszeństwo swojej logice. Już podjęli decyzję. Wiesz, jak mówi stare powiedzenie: „Nie mieszaj mi w głowie faktami, już podjąłem decyzję”, prawda?

Henrik Palmgren: No tak.

Jan Irvin: Więc dają pierwszeństwo logice lub swojej decyzji, swojemu „dlaczego”, dlaczego coś jest zanim w ogóle zapytają kto, co, gdzie i kiedy i spojrzą na faktyczne dane, prawda? Ludzie, którzy nie wracają na dół do poziomu gramatyki i nie przyglądają się kto, co, gdzie i kiedy i wychodzą na górę zanim zapytają dlaczego… Pozwól, że dodam, iż logika rozwija zdolność ustanawianiu niesprzecznych relacji/związków, a to odkrywa systematyczne zrozumienie tematów, z którymi masz do czynienia. To jest przewodnik prawidłowego myślenia, myślenia bez sprzeczności. Wiesz… Według definicji Ayn Rand, to sztuka niesprzecznej identyfikacji. I co ciekawe, Ayn Rand była jedną z… jeśli przeczytasz jej książkę, była jedną z tych, którzy zwykle stawiali logikę przed gramatyką. Dochodziła do wniosków, które były niewłaściwe. Jeśli studiujesz Anthony’ego Suttona, Carrolla Quigley’a albo Douglasa Reeda lub inne tego typu prace, od razu widzisz wyraźnie, że ona nie stawiała gramatyki przed logiką. Wyciągała wnioski bez odpowiedniej analizy. To nie znaczy, że cała filozofia Ayn Rand jest zła, ale jedynie, że niewłaściwie rozumiała trivium i to jak zbierać dane zanim wysnuje się wniosek.

Henrik Palmgren: Jan, czy dostrzegasz, że istnieje problematyczny aspekt, jeśli włączymy do tego wszystkiego filozofię, ponieważ w pewnym momencie, jeżeli interesuje cię konkretna dziedzina filozofii, pojawią się sprzeczne rzeczy.

Jan Irvin: W tym wszystkim chodzi o to, Henrik, że starożytni wierzyli, w każdym razie ci po Arystotelesie, że nie można nawet studiować filozofii, jeśli najpierw nie ma się podstawy w postaci trivium. Rozumiesz, wiele osób nie wie – i być może to jest tutaj dobrym przejściem – że istnieje starożytna dyskusja, która toczy się od Sokratesa aż do czasów obecnych, zwana wielką dyskusją. Można ją znaleźć w wybitnych książkach świata zachodniego. Aż do dnia dzisiejszego uzbierało się 54 – 60 tomów. Coraz trudniej dostać egzemplarze, ale można pójść do antykwariatu i czasami udaje się znaleźć taką książkę za nie wiem ile by to było w Szwecji, ale odpowiednik 100, 200 dolarów. W tej dyskusji uczestniczą właściwie wszyscy najważniejsi filozofowie z ostatnich 2500 lat i jest to niezmienna dyskusja, do której każde pokolenie dodaje coś od siebie. Aby móc się w to zagłębić i zrozumieć te wielkie dyskusję, musisz najpierw studiować trivium i quadrivium. Zatem to jest jeden ze sposobów w jaki oni uniemożliwiają ludziom zrozumienie jak stają się ofiarami przeróżnych taktyk i mechanizmów, a kiedy pojawiają się sprzeczności, o których wspomniałeś, to ja chętnie odnoszę się do Kanta, ponieważ uważam, że Kant dał nam sprzeczności i to filozofia Kanta tak naprawdę wyrządziła nam największą szkodę, wpłynęła na irracjonalność nowego porządku świata i wiele innych rzeczy narzucanych ludziom, jak również… Sądzę, że ruch pozytywistyczny w dużej mierze wywodzi się z filozofii Kanta. To są ludzie, którzy zamiast, no wiesz, zamiast podejmować działania przeciwko złu, mówią:

„To jest negatywne, nie chcę o tym słyszeć, nie chcę nic o tym wiedzieć”.

Wiesz, oni wybierają ignorancję zamiast zrozumienia. Automatycznie blokują dopływ informacji. Słyszałem wielu ludzi w typie Hippisów, którzy mówili, że coś jest negatywne i odmawiali sprawdzenia tego. Wybierali ignorancję – sądzę, że na szkodę własną i wszystkich innych, bo na czyją korzyść działa taka decyzja, czy działa na twoją korzyść czy na korzyść przywódców nowego porządku światowego, że usiądziesz i nie będziesz podejmować działań, kiedy widzisz niesprawiedliwość? Jeśli ktoś jak…

Powiedzmy, że są trzy osoby, które biorą udział w wyścigu i znajdują się na linii startowej, prawda? Jednym z nich jest optymista, drugi nie jest ani optymistą ani pesymistą, trzeci zaś jest wielkim pesymistą. Jak sądzisz który wygra wyścig?

Henrik Palmgren: O rany, czy to w ogóle ma znaczenie? Trudno odpowiedzieć…

Jan Irvin: Kwestia, do której zmierzam dotyczy podejmowania działań i nierobienia tego. Dowcip jest taki, że optymista zdenerwuje się, że pesymista tam jest i usiądzie, żeby medytować i oczyścić atmosferę. Pesymista, który choć może mieć negatywne nastawienie, narzekać i jęczeć przez cały czas, dotrze do mety prawdopodobnie w tym samym czasie co ten, który nie myśli ani pozytywnie ani negatywnie i na całej trasie zatrzymuje się, by wąchać kwiaty. Wiesz, to jest po prostu… To pokazuje, że ludzie, którzy zazwyczaj przez cały czas chcą być optymistami, nie są holistyczni ani nie myślą krytycznie. Ludzie często postrzegają krytyczne myślenie jako pesymizm, bycie negatywnym, prawda? Pozytywne myślenie nie oznacza równowagi. Jeżeli cały czas myślisz pozytywnie, brakuje ci równowagi, a jeśli spojrzymy na kabałę, to jednym ze sposobów w jaki w kabale można wykorzystywać kontrolę umysłu jest przyporządkowanie cię do jednej z sefir, gdzie będziesz myśleć wyłącznie pozytywnie. Musisz więc pamiętać, że istnieją różne strony, jest yin i yang w równowadze i przyrodzie, jest dzień i noc, jest dobro i zło, wiesz, w przyrodzie i wszechświecie panuje równowaga. Tak więc jeśli zawsze skupiasz się tylko na jednej stronie i absolutnie, niezależnie od okoliczności, odmawiasz przyjrzenia się drugiej, to faktycznie rzecz biorąc bardzo łatwo będzie cię kontrolować i tobą manipulować.

Henrik Palmgren: Jak najbardziej. To również… Ja dostrzegam, że chodzi również o to do jakiego rodzaju informacji lub danych, jeśli zgodzisz się na takie słowo, masz dostęp po to, by wygłosić właściwy osąd lub podjąć właściwą decyzję. Nie wiem czy nie wybiegam naprzód, Jan, ale może krótko zajmiemy się tą kwestią. Musisz mieć w swoich parametrach wszystkie zmienne, jeśli zgodzisz się na to określenie, aby podjąć właściwą decyzję, zupełnie w ten sam sposób, co wiele tych osób… Oni chcą… To nie ma nic wspólnego z empirycznymi danymi, jeśli zgodzisz się na to określenie, oni tak naprawdę nie obserwują rzeczywistości taką jaka ona jest.

Jan Irvin: Tak jest.

Henrik Palmgren: Jak możemy być prawdziwie obiektywni w świecie, w którym prawdopodobnie nie możemy znać wszystkich zmiennych, nie możemy znać wszystkich prawd, tak?

Jan Irvin: Widzisz, to w pewnym sensie prawda, ale trivium – jeśli się je umieści w funkcjonującym systemie, w układzie przypominającym koło albo spiralę, która stale się obraca – zawsze uczy cię, żeby wrócić na dół i przyjrzeć się danym. Możesz faktycznie zgłębić informacje uzyskane za pomocą pięciu zmysłów, możesz się zagłębić i znaleźć wszystkie dostępne dane na konkretny temat, a mając te dane zdecydować czy doszedłeś do ostatecznego wniosku. No wiesz, A czy B, tak czy nie, a może musisz przeprowadzić więcej badań, prawda czy fałsz i tak dalej. Nawet jeśli dojdziesz do określonego wniosku w tym konkretnym momencie w historii i wiesz czy stwierdzenie jest prawdziwe czy fałszywe, to używając trivium jako funkcjonującego systemu zawsze wiesz, że trzeba się cofnąć i sprawdzić rzeczy, gdyby kiedykolwiek pojawiły się nowe dane, prawda? Wówczas zawsze jesteś w stanie się cofnąć i masz funkcjonującą metodę, żeby to zrobić, jak również przyjrzeć się informacjom, wiesz także dokładnie jak doszedłeś do tego wniosku ostatnim razem kiedy przez to przechodziłeś. Dzięki temu możesz bardzo szybko i łatwo cofnąć się i przyjrzeć się temu. Robienie tego przypomina w pewnym sensie mentalny system antywirusowy, ponieważ w ten sposób, no wiesz, dostajesz maile-łańcuszki, w których ludzie wysyłają ci jakieś absurdalne rzeczy. Jest w nich napisane, żeby przesłać je 20 innym osobom czy cokolwiek takiego, no wiesz, pająk na muszli klozetowej cię ugryzie, a wiele osób nie wchodzi na stronę snoops.com lub na inną z tych stron, aby sprawdzić czy mail-łańcuszek, który rozsyłają jest prawdziwy czy nie. Wtedy dzieje się coś takiego, że ty na przykład, jeśli ty na przykład… Powiedzmy, że zabiera ci 30 sekund czy może 5 minut, żeby wejść na stronę internetową snoops albo podobną i zweryfikować czy ten mail-łańcuszek jest prawdziwy czy nie zanim go wyślesz, prawda? Ale powiedzmy, jeżeli tego nie zweryfikujesz i po prostu prześlesz go dalej, roześlesz do stu osób, zabierzesz wszystkim tym ludziom czas, wielokrotnie przemnożony, tylko dlatego, że nie zweryfikowałeś tej informacji… Jeżeli rozsyłasz fałszywą informację, to tak jakbyś rozsyłał wirus, złą informację. To co się dzieje z twoim komputerem, kiedy jest w nim wirus… Jeśli ktoś nie ma oprogramowania antywirusowego w swoim komputerze i dostaje od kogoś maila z wirusem i ten mail trafia do ich skrzynki odbiorczej, a następnie rozsyła następne kilkaset maili i infekuje komputery wszystkich tych kolejnych osób… Tylko dlatego, że ta jedna osoba bez oprogramowania antywirusowego nie sprawdza danych, to teraz wszystkie te osoby mają tego wirusa. Jako że obserwujemy to co kilka lat, pojawi się globalny wirus komputerowy, który zainfekuje firmy i maile i wszystkie te rzeczy, ponieważ ludzie przekazywali informacje, których nie zweryfikowali. Wiesz, patrzymy na makro i mikro, patrzymy tutaj na dwie różne rzeczy, no wiesz, systemy komputerowe i ludzie, ale myślę, że analogia jest jasna, że gdy sami ludzie nie poświęcają minuty czy dwóch na zweryfikowanie informacji, w przyszłości zajmie to nieporównywalnie więcej czasu. Poświęćcie czas na zweryfikowanie informacji zanim przekażecie ją dalej, zapytajcie kto, co, gdzie i kiedy. W ten sposób będziecie mieć przekonanie, że albo wiecie na pewno albo musicie przeprowadzić więcej badań, że właściwą odpowiedzią jest A albo B, ale trzeba przeprowadzić więcej badań, żeby się tego dowiedzieć na pewno, bądź używając logiki lub wiedzy o sofizmatach logicznych i rozumiejąc konstrukcję zdań i to wszystko, możecie sprawdzić czy jedna strona stosuje błędne rozumowanie, nie uzasadnia podawanych przez siebie faktów i wygłasza błędne twierdzenia, a potem możecie to odrzucić, prawda? Możecie także odkryć kto wysuwa lepszy argument, czym jeszcze się nie zajęliśmy, ale…

A zatem, tak czy inaczej, trzecia część trivium to retoryka i to jest „jak” tematu. Zanim wyjaśnisz innym w jaki sposób jakaś rzecz poprawnie działa, musisz odpowiedzieć na pytanie dlaczego oraz kto, co, gdzie i kiedy. Musisz przejść przez gramatykę i logikę. Najpierw gromadzisz wszystkie dane za pomocą gramatyki, pozbywasz się sprzeczności za pomocą logiki i odpowiadasz na pytanie dlaczego coś działa tak jak działa. Teraz, kiedy ktoś cię pyta dlaczego, jesteś w stanie wyrazić to przekonywająco i wyraźnie i przekazać jasną informację bez szumu w sygnale. Tego właśnie brakuje w naszych dzisiejszych systemach edukacji, co ludzie zdecydowanie mieli… Czytałem listy żołnierzy walczących w amerykańskiej wojnie domowej, które były znacznie bardziej zrozumiałe niż to co dzisiaj pisze przeciętny człowiek, nawet ktoś, kogo spotykasz w sieci czy gdziekolwiek.

Henrik Palmgren: Zwłaszcza w sieci, Jan, wiemy o tym. Wszystko jest ograniczone i zasadniczo spełnia się koszmar Orwella, jeśli chodzi o słownictwo.

Jan Irvin: Zdecydowanie. Zdecydowanie. Znowu trafiłeś w dziesiątkę. Prawdę mówiąc, mam tutaj gdzieś książkę właśnie na ten temat. Ma tytuł „Less Than Words Can Say”. Traktuje właśnie na ten temat i na temat ciągłego ogłupiania nas w sferze języka. Przed minutą wspomniałem o sofizmatach logicznych. Powinniśmy zająć się niektórymi z nich, ludzie powinni zrozumieć sofizmaty logiczne. Ja sądzę, że najpierw, ponieważ można zacząć je stosować od razu. A sofizmaty logiczne są w rzeczywistości jak… Znajomość sofizmatów logicznych jest jak połknięcie czerwonej tabletki w filmie „Matrix” – sądzę, że to najlepsza analogia. Istnieją dwa typy, dwie kategorie sofizmatów logicznych – formalne i nieformalne.

Sofizmaty formalne oparte są ściśle na logicznej budowie argumentu, co jest dedukcyjne.

Sofizmaty nieformalne są najpowszechniejsze, najczęściej rozpoznawane i najłatwiejsze do nauczenia. Uwzględniają nielogiczną treść argumentu i są indukcyjne. Są fałszywe z epistemologicznych, logicznych, dialektycznych lub pragmatycznych powodów.

Sofizmaty nieformalne dzielą się na trzy kategorie:

*relewancja,

*przypuszczenie

*wieloznaczność.

Kiedy rozumiemy sofizmaty logiczne i powinienem wspomnieć, że słowo „fallacy” [ang. sofizmat] pochodzi od łacińskiego „fallare”, co znaczy „kłamać”. Gdy ludzie używają różnych rodzajów sofizmatów, to w rzeczywistości kłamią.

Są dwa typy ludzi stosujących sofizmaty. Jest przeciętna osoba, która nigdy nie studiowała logiki ani żadnej nauki tego rodzaju i robi to po prostu w wyniku ignorancji, nie jest tego świadoma, no wiesz, nie jest wyedukowana. I jest też drugi rodzaj, osoba, która robi to celowo, czyli sofista – stąd mamy słowo „sophisticated” [ang. Przebiegły, wyrafinowany]. To są zwykle elity – prawnicy, marketingowcy, propagandyści, politycy – ten rodzaj ludzi to klasa przebiegła, sofiści, którzy stosują ten rodzaj informacji do kontrolowania reszty społeczeństwa. Możemy teraz zagłębić się w niektóre sofizmaty logiczne. Mów, mów.

Henrik Palmgren: Zanim się tym zajmiemy, Jan, chcę cię znowu zapytać o właściwy typ informacji. Jeśli wrócimy do tej idei, ponieważ jeśli myślimy o tej koncepcji koła lub spirali, o której wspomniałeś – spirali, dzięki której się obracamy – to ok, muszę zebrać więcej danych lub przeprowadzić więcej badań, żeby się dowiedzieć co tak naprawdę się dzieje, no wiesz, zasadniczo na każdy temat. Istnieje prawdopodobieństwo, że możemy skończyć biegając w kółko. Może nas również powstrzymać myśl o… Mów, Jan.

Jan Irvin: Nie zgadzam się, że będziemy po prostu biegać w kółko, ponieważ koncepcja robienia tego jest w swej istocie niezmiennie samo korygująca. Sądzę, że to właśnie nie robienie tego wpędza nas w koło w pierwszej kolejności, ponieważ nie pytamy kto, co, gdzie i kiedy. Nie sprawdzamy naszych danych i wyciągamy niewłaściwe wnioski bez żadnych informacji czy prawidłowej analizy. Uważam, że ten motyw biegania w kółko to jest dokładnie to co robi całe nasze społeczeństwo właśnie w tej chwili bez trivium. Tak więc całkowicie się z tobą nie zgadzam w tej kwestii, ponieważ ciągłe powracanie na dolny poziom, sprawdzanie samego siebie i upewnianie się, że opierasz swoje decyzje na solidnych informacjach to jest to, co da ci silne poczucie własnej wartości i przekonanie, że podejmujesz właściwą decyzję.

Henrik Palmgren: Jak najbardziej rozumiem o co ci chodzi, Jan. Sądzę, że nawiązuję tutaj w pewnym sensie do jakości informacji, którą otrzymujemy. Powiedzmy na przykład, że chcemy się dowiedzieć czegoś o Celtach czy Druidach.

Jan Irvin: Jasne.

Henrik Palmgren: Jeśli jedyne dane, do których mam dostęp pochodzą od Juliusza Cezara, ponieważ to jest jedyny faktycznie napisany…

Jan Irvin: No to jesteś ograniczony do informacji, które są dostępne i które możesz uzyskać poprzez pięć zmysłów.

Henrik Palmgren: No tak, tak.

Jan Irvin: Tak więc na pewno, jeżeli wiedziałbyś, że skoro Juliusz Cezar jest jedynym źródłem, to wiesz, czy musisz wyjść i kopać w polu, przeprowadzić własne prace archeologiczne, żeby się dowiedzieć więcej na temat tego kto, co, gdzie i kiedy, to w takim razie muszę to zrobić. Możesz zrozumieć to jedno źródło w oparciu o sofizmaty i właśnie zaraz zajmiemy się sofizmatami logicznymi, ale jeśli jedna strona wysuwa stronniczy argument przeciwko drugiej, sofizmaty logiczne i wiedza na temat tego jak się buduje zdania i czy twierdzenie jest logiczne, albo tego czy ktoś próbuje wykorzystać te sofizmaty przeciwko tobie, w dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto ujawni te fałszywe próby poprzez użycie samej tylko logiki.

Henrik Palmgren: Rozumiem. To interesujące, ponieważ o tym właśnie chciałem mówić, zasadniczo chciałem zapytać jak daleko cię to zabiera, czy jesteś ograniczony jedynie do środowiska akademickiego w sensie, że jesteś badaczem, który nie rusza się z fotela czy faktycznie zabiera cię to do fizycznego świata.

Jan Irvin: Nie nie nie. Widzisz, trzeba pamiętać, że aspekt gramatyki ogólnej dotyczy rzeczywistości, wiesz, drzew, roślin, zwierząt, samochodów, dróg, domów, budynków, książek – wszystko, co jest rzeczywistością może się mieścić w gramatyce ogólnej, podczas gdy gramatyka specjalna zajmuje się klockami budującymi język specjalistyczny, jak angielski, rosyjski, polski czy łacina, prawda? A zatem gramatyka ogólna zawsze zabiera cię z powrotem do rzeczywistości, żebyś mógł się przyjrzeć temu co tam jest i powiedzieć:

„Aha, to jest to, co muszę zrobić, żeby zebrać więcej informacji zanim wrócę i wyciągnę ostateczny wniosek”.

Henrik Palmgren: Doskonale. Innymi słowy wspaniała indywidualna ocena sytuacji, a nie poleganie wyłącznie na danych, które aktualnie są dostępne.

Jan Irvin: Tak, dokładnie. Tak więc zawsze mówisz jakie jest wykształcenie danej osoby, skąd pochodzi, czy ma ukryte motywy, dla kogo pracowała, czy stosuje fałszywą retorykę, czy informacje, które on lub ona podaje są właściwie przytoczone i czy te wszystkie źródła są łatwe do znalezienia, możliwe do zweryfikowania, czy są błędnie zacytowane i tak dalej, po to, żebyś mógł wrócić i wszystko to sprawdzić. Właściwie dokładnie to zrobiłem, kiedy pisałem moją ostatnią książkę „The Holy Mushroom”, wtedy gdy byłem w twoim programie ostatnim razem. Wszystkie ataki wykorzystywane przeciwko Johnowi Allegro w pierwszej kolejności przez R. Gordona Watsona, więc to co ja zrobiłem… Byłem faktycznie rzec biorąc pierwszym od czterdziestu lat, od czasu, kiedy Allegro opublikował tę książkę, który rzeczywiście sprawdził każdy z jego przypisów, a następnie zweryfikował każdy cytat, którego użył w przypisach, złożył je wszystkie razem i przeszedł przez nie wszystkie, aby sprawdzić prawdziwość jego cytatów, no i okazało się, że są zgodne z rzeczywistością, wbrew opinii wszystkich naukowców przez te ostatnie czterdzieści lat, prawda? Co więcej, byłem również w stanie odnaleźć starożytne, pierwotne teksty, które udowadniały… Jeden z tych tekstów wspominał konkretnie o, w cudzysłowie, „świętym grzybie”. Mieliśmy więc starożytny, pierwotny tekst, który konkretnie wspierał tezę Allegro, a dzisiaj mamy także około 3 tysięcy innych ilustracji i tym podobnych rzeczy. Wiesz, w 1970 roku nie było Internetu i mieliśmy tylko jedną czy dwie, prawda? A więc w taki sposób możemy wrócić na dół, zagłębić się i nie ograniczać się do opinii jednej osoby czy jednej grupy, a robiąc to, możemy zacząć od przyjrzenia się nieformalnym sofizmatom logicznym.

Jak powiedziałem, sofizmaty w pierwszej kolejności dzielą się na trzy grupy: relewancja, przypuszczenie i wieloznaczność.

Najpierw wymienię niektóre z nich, a potem skupimy się na kilku wybranych.

  1. Jest więc ad hominem,
  2. odwołanie się do władzy,
  3. odwołanie się do przekonania,
  4. odwołanie się do konsekwencji przekonania,
  5. odwołanie się do emocji,
  6. odwołanie się do strachu,
  7. odwołanie się do pochlebstwa,
  8. odwołanie się do nowości,
  9. odwołanie się do współczucia,
  10. do popularności,
  11. do szyderstwa,
  12. do złośliwości,
  13. do tradycji…

Są też sofizmaty

  1. odwołujący się do głosu ludu,
  2. sofizmat niedostatecznego uzasadnienia czy też błędnego koła w rozumowaniu,
  3. jest sofizmat tendencyjnego przykładu,
  4. sofizmat ciężaru dowodu,
  5. sofizmat ad hominem zarzucający rozmówcy własną korzyść w danej kwestii,
  6. sofizmat polegający na myleniu przyczyny ze skutkiem,
  7. fałszywy dylemat,
  8. sofizmat hazardzisty,
  9. sofizmat genetyczny,
  10. jest wina przez skojarzenie,
  11. pośpieszne uogólnienie,
  12. sofizmat płaszczyzny porozumienia…

To tylko krótki przegląd. W rzeczywistości znamy kilkaset sofizmatów, a ich lista nigdy nie będzie pełna, ponieważ ludzie zawsze mogą wymyślić nowe kłamstwa i nowe sposoby kłamania.

Henrik Palmgren: Zgadza się, Jan. Dobrze by było, gdyby ruch konspiracyjny przeanalizował niektóre z nich…

Jan Irvin: Zdecydowanie i właśnie po to ujawnia się te informacje. Bo gdyby ruch odsłaniający działania konspiracyjne zapoznał się z tym wszystkim i nauczył się w jaki sposób działają te kłamstwa, byłby w stanie wrócić przez wszystkie poziomy i odfiltrować wszystkie nieprawdziwe informacje i dezinformacje, mające zaszkodzić tak zwanemu ruchowi prawdy. Byłby w stanie dopracować swoje argumenty, uściślić dane na temat ataków z 11. września czy na jakikolwiek inny temat, zdobyć więcej niezbitych faktów i odfiltrować wszystko co nie jest prawdą. Kiedy kilka lat temu odbyła się debata między Jasonem Bermasem i Dylanem Avery a „Popular Mechanics” w Democracy Now!… Gdyby Bermas i Avery byli uzbrojeni w te informacje, gdy tam poszli, zamiast odpowiadać sofizmatami logicznymi na sofizmaty stosowane przez gości z „Popular Mechanics”, mogliby powiedzieć: „Och, to był sofizmat śliskiego zbocza albo rozszerzenia albo fałszywy trop albo użyłeś odwołania się do strachu czy odwołania się do szyderstwa”.

No wiesz, jeżeli nie potrafisz przedstawić jednego argumentu w ogólnokrajowej telewizji bez stosowania sofizmatów logicznych, to dla mnie i wszystkich innych jest oczywiste, że jest pan intelektualnym bankrutem, panie Popular Mechanics, i tak to powinno było być odebrane.

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: Ale wiesz, wszystko co możemy powiedzieć to „mogłoby tak być”, „powinno było tak być”, „byłoby tak” i od tego pójść dalej. I to właśnie trzeba zrobić, ludzie muszą się nauczyć jak te rzeczy działają po to, aby mogli z powrotem wejść do środka i przedstawić solidne argumenty, zaprezentować te argumenty i za każdym razem, kiedy, wiesz, ktoś mówi: „Henrik, jesteś po prostu teoretykiem spisku ha ha ha!”, to jest po pierwsze sofizmat ad hominem, ponieważ zamiast spojrzeć na dane, które przedstawiasz, rozmówca atakuje cię, a po drugie odwołanie się do szyderstwa. Ten sofizmat jest naprawdę interesujący, ponieważ to tak jakby ktoś mówił: „Henrik, mylisz się, bo ha ha ha!” I na tym kończą się jego argumenty.

Henrik Palmgren: Tak. To wszystko co ma do powiedzenia.

Jan Irvin:  To wszystko co ma do powiedzenia. Zatem jeśli możesz dostrzec ten rodzaj kłamstwa, to ci znacznie ułatwia, więc teraz, kiedy idziesz przez życie… Wiesz, na początku, kiedy zaczniesz się uczyć sofizmatów, będziesz się często potykał i tak dalej. To jest jak nauka chodzenia. Dziecko nie wstaje i nie biegnie od razu pierwszego dnia, ale często się przewraca.

Henrik Palmgren: Zgadza się.

Jan Irvin: Więc wiesz, przez pierwszy rok albo półtora musisz się uczyć mniej więcej jednego sofizmatu dziennie. Gwoli ścisłości, ktoś właśnie wyszedł naprzeciw tej potrzebie i założył stronę internetową, która chyba nazywa się www.fallacyaday.com. Możesz się uczyć jednego sofizmatu dziennie albo nauczyć się wszystkich, a kiedy już nauczysz się ich nazw i tego jak działają, to wówczas przeniosą twoją wiedzę od intuicyjnej do jawnej. Intuicyjna wiedza to coś takiego, że gadasz z facetem na pchlim targu albo z dealerem samochodowym i masz dziwne uczucie w żołądku, że ten facet kłamie:

„Myślę, że facet mi ściemnia, ale nie jestem do końca pewien, mam to dziwne uczucie”,

podczas gdy jawna wiedza polega na tym, że mówisz:

„O tak, on właśnie zastosował odwołanie się do pochlebstwa, odwołanie się do popularności. Powiedział, że wszystkie gorące laski będą moje, jeśli sobie załatwię skórzane siedzenia. Gada w ten zwodniczo plastyczny sposób i tak dalej, żeby mi sprzedać ten produkt”.

Tak więc teraz nie masz już tylko dziwnego uczucia, ale jesteś w stanie wyraźnie rozpoznać konkretne kłamstwo, które właśnie zostało użyte przeciwko tobie.

Henrik Palmgren: To jest metoda weryfikowania twojej intuicji i przeczuć, czegoś co podświadomość cały czas odbiera.

Jan Irvin: Dokładnie, dokładnie. Znowu trafiłeś w samo sedno. Dokładnie tak jest, ponieważ wiedza intuicyjna powinna jedynie skłaniać cię do tego, byś pomyślał:

„Aha, co to było, wróćmy do trivium i przejdźmy przez gramatykę i logikę zanim wyciągniemy jakiekolwiek wnioski lub przekażemy informację. Przetwórzmy to przez trivium i wtedy zobaczymy co tu się dzieje”.

Tak więc to ukryte lub intuicyjne dziwne uczucie, ten moment, kiedy mówisz „ahaaa”, powinno jedynie skłaniać cię do przejścia do systematycznej metody weryfikacji, a nie powinno być ostatecznym wnioskiem. Wiesz, obserwuję wiele osób w Ruchu New Age, które mówią, że doznały dziwnego uczucia: „Och, pewnego dnia ja…”. Wiesz, byłem na wielu konferencjach New Age, gdzie były dziesiątki ludzi, którzy myślą w ten sposób:

„Cóż, no wiesz, jestem medium, dlatego miałem dziwne uczucie, że uzyskałem informację jako medium i stąd wiem, że to prawda. Albo ta osoba to jaszczur lub kosmita, ponieważ moi rodzice doznali dziwnego uczucia, kiedy oglądali telewizję”.

Poważnie, to wszystko co masz? To są jedyne dowody jakie masz?

Henrik Palmgren: W tym momencie dotykasz kwestii, których nie można udowodnić ani obalić, co jest zdecydowanie wygodne.

Jan Irvin: Nie, wcale nie, ponieważ coś takiego nazywa się twierdzeniem arbitralnym i zostaje automatycznie odrzucone. Przedstawiasz tezę, na którą nie masz absolutnie żadnych dowodów. Widzisz, trzeba pamiętać, wracając do obiektywnej rzeczywistości, że wnosisz informacje poprzez pięć zmysłów i weryfikujesz, pytasz kto, co, gdzie i kiedy zanim powiesz dlaczego lub jak. A zatem ktoś, kto po prostu doznaje dziwnego uczucia, a następnie uznaje je za fakt – wiesz, z tego powodu bardzo ostro krytykowano Rene Descartesa i Kanta. To po prostu wymyślanie jakichś rzeczy i decydowanie, że odzwierciedlają rzeczywistość, kiedy tak naprawdę nie możesz tego w żaden sposób zweryfikować. Kiedy więc ktoś mówi: „Cóż, Donald Rumsfeld jest jaszczurem”, „Mój przyjaciel miał dziwne uczucie…” czy coś podobnego, musisz być w stanie zweryfikować to twierdzenie za pomocą pięciu zmysłów, zapytać kto, co, gdzie i kiedy, zapytać czy istnieje jakiś ukryty plan opracowany przez fabiańskich socjalistów, który ma na celu skłonić cię, byś uwierzył w tę teorię, prawda?

Henrik Palmgren: Czy dla Ciebie, Jan, to wyklucza wszystkich metafizyków, jeśli zgodzisz się na takie określenie?

Jan Irvin: Ja nikogo nie wykluczam. Widzisz, interesujące jest to, że trivium i quadrivium… Trzecia część… Nie mówiłem jeszcze w ogóle o quadrivium, ale co ciekawe trivium i quadrivium, łączą się ściśle ze świętą geometrią, kabałą, filozofią i tym podobnymi rzeczami…  z całą pewnością wiążą się z astrologią i wszystkimi tymi rzeczami, ale przede wszystkim dają ci systematyczną metodę zrozumienia w jaki sposób starożytni odkryli te idee i w jaki sposób one działają. Rozumiesz, że chociaż daje ci to obraz samego siebie, nie musisz weryfikować każdego pojedynczego słowa jako faktu. Te rzeczy powinny być dla ciebie pomocą lub wskazówką, że trzeba upewnić się w jak największym stopniu, że dana informacja jest prawdziwa zanim przekaże się ją komuś innemu.

Henrik Palmgren: Uhm.. Odpowiedzialność…

Jan Irvin: Tak, więc zanim za jakiś czas przekażesz tego mentalnego wirusa  – wracamy do mentalnego antywirusa, do mentalnego wirusa i tego, że trivium jest systemem antywirusowym, który umożliwia stałe sprawdzanie danych. Sądzę, że to Ruch New Age, ruch pozytywistyczny, należy obarczyć największą winą za tego rodzaju zachowania i, w cudzysłowie, „myślenie”. Wiesz, oni nie weryfikują informacji, po prostu je rozpowszechniają, a to może być bardzo szkodliwe dla wszystkich dalszych odbiorców, którym faktycznie chcemy pomóc się podnieść i dać moc. Trivium naprawdę… Wiesz, istnieją różne kwestie, na których musimy się skupić. Jestem aktywistą od ponad dwudziestu lat, a dopiero kilka lat temu zdałem sobie sprawę z tego, że, mówiąc w przenośni, próbowałem złapać wiele srok za ogon, czyli zajmowałem się jednocześnie wieloma tematami. Zacząłem więc szukać głównej przyczyny tego wszystkiego, na której będzie się można skupić. I wiesz, skupienie się na przyczynie [korzeniach] przyniosłoby skutek w postaci rozwiązania pozostałych kwestii, a trivium i quadrivium są po prostu właśnie tym. Kiedy wyposażasz kogoś w zdolność dostrzeżenia sofizmatów logicznych – kiedy politycy lub ktokolwiek inny opowiadają ci dyrdymały albo znajdujesz je w książkach, gazetach czy gdziekolwiek indziej – kiedy dajesz ludziom zdolność dostrzeżenia wszystkich tych rzeczy, wówczas usuwasz to wszystko z systemu, eliminujesz cały ten szum, który jest stosowany, by nas infekować i kontrolować.

Henrik Palmgren: Jan, to jest naprawdę bardzo istotna rzecz, ponieważ jeśli myślimy o komentarzach w formie drzewek na You Tube, koncepcji otwartego źródła z tą całą agresją, która jest tam obecna pod przykrywką tak zwanej dyskusji, wymiany poglądów między ludźmi, to oczywiście w rzeczywistości nie toczy się żadna dyskusja, żadna akademicka dyskusja, tylko ludzie zasadniczo obrzucają się błotem.

Jan Irvin: To się dzieje w wyniku ogłupiania światowej populacji.

Henrik Palmgren: No tak.

Jan Irvin: Ludzie nie mają zdolności krytycznego myślenia, więc siedzą i przerzucają się atakami ad hominum. Jesteś gejem, jesteś idiotą, jesteś głupi, to i tamto, cały ten nonsens, zamiast, no wiesz, zagłębić się w informacje, przyjrzeć się im i wyjść z powrotem na górę z logicznym, prawidłowym wnioskiem. Tak więc kiedy wchodzisz na You Tube i rozpoczynasz z kimś dyskusję, a ten ktoś zaczyna w ciebie rzucać sofizmaty logiczne, to może wskaż te sofizmaty, prawda?

Henrik Palmgren: No właśnie.

Jan Irvin: A zatem tworzymy mem ludzi, którzy rozumieją i potrafią widzieć poprzez macierz, prawda? Potrafią przejrzeć wszystkie kłamstwa.

Henrik Palmgren: I wreszcie, kiedy te pojęcia wystarczająco się zadomowią, nie trzeba będzie ich nawet wskazywać, ludzie od razu będą je dostrzegać i to jest oczywiście największa korzyść z czegoś takiego…

Jan Irvin: Dokładnie.

Henrik Palmgren: Bo ja zawsze byłem bardzo rozczarowany faktem, że nigdy nie ma żadnej konstruktywnej krytyki, jak:

Dobrze, myślę, że się mylisz, z tego to a tego powodu. Rozłóż to na czynniki pierwsze, wytłumacz dlaczego nie mam racji, podaj linki do odniesień i faktycznie zrób coś, żebyśmy wszyscy mogli dzięki temu poczynić jakiś postęp, ruszyć do przodu”.

Jan Irvin: Dokładnie.

Henrik Palmgren: I żebyśmy mogli dojść do prawdy. Ale tak nigdy się nie dzieje.

Jan Irvin: Widzisz, miejmy nadzieję, że dzięki dzisiejszej rozmowie dasz swoim słuchaczom zdolność, żeby od teraz – przynajmniej wielu spośród swoich słuchaczy – dostarczali właśnie ten rodzaj konstruktywnej, krytycznej informacji zwrotnej zamiast przyjmować postawę optymisty, który nie chce o tym myśleć w ogóle ani w ogóle nic robić, bo ktoś inny się tym zajmie lub kogoś kto po prostu będzie cię atakował, ponieważ stawia logikę przed gramatyką i nie przeprowadził żadnych badań, więc powie tylko, że gadasz brednie, no wiesz, bla bla bla bla bla. I to znowu jest systematyczna… To naprawdę poważna choroba naszego społeczeństwa, kiedy ludzie stawiają logikę przed gramatyką. Jest tak dlatego, że ludzi – zwłaszcza w ciągu ostatnich trzydziestu, czterdziestu lat – uczono kierować się emocjami zamiast dochodzić do różnych spraw.

Henrik Palmgren: No tak, jasne.

Jan Irvin: I znów cofamy się tutaj do Kanta, cofamy się do Rene Descartesa, do tych dwóch facetów. Jednak jeśli kierujesz się po prostu tymi ciepłymi, nieokreślonymi odczuciami i nie sprawdzasz informacji, które przekazujesz dalej, nieważne czy są pozytywne czy negatywne, jeśli masz tylko to ciepłe, nieokreślone uczucie, kiedy myślisz, że właśnie odebrałeś informację jako medium bez zweryfikowania tej informacji i przekazujesz ją dalej, no wiesz, że sądzisz, że ta osoba to kosmita czy ktokolwiek inny, ponieważ jej rodzice widzieli kogoś w telewizji kto jest, wiesz… Ostatnio w Filadelfii, gdzie miałem prelekcję, jeden z mówców… To była jedyna podstawa całej jego prezentacji, to, że jego rodzice doznali dziwnego uczucia oglądając telewizję. A inni, którzy też tam mieli prelekcję, wiem że niektórzy z nich, że jeden z nich był stypendystą Fulbrighta z tytułem doktora prawa i wiem, że był w pełni wyposażony w narzędzia retoryki i sofizmaty logiczne. Jeśli dał radę zostać stypendystą Fulbrighta nie rozumiejąc tych zagadnień, znaczy to, że jest sofistą lub człowiekiem niekompetentnym. To dla mnie przerażające, że nawet ludzie, którzy uważają się za wykształconych mogą rozpowszechniać tak wiele nieprawdziwych informacji. I potem coś takiego sprowadza się znowu do dwóch rzeczy: jeśli ktoś robi to celowo, jest sofistą, jest przebiegły, dostaje za to pieniądze albo ma w tym własny interes, który chce ochronić.

Druga grupa to ci, którzy są po prostu niewykształceni i robią to z czystej ignorancji.

W tym momencie musisz ich zapytać: „Czy są ci znane sofizmaty logiczne, błędy w rozumowaniu i tym podobne rzeczy?” Jeśli odpowiedzą „tak”, wtedy wiesz, że są sofistami, prawda? Jeżeli jednak nie są sofistami, to w takim razie nie mają umiejętności krytycznego myślenia, stosują logikę i gramatykę w nieodpowiedniej kolejności, nie wracają z powrotem na dół i nie pytają kto, co, gdzie i kiedy zanim wyciągną wniosek. To bardzo powszechne, ale może wrócimy naprawdę szybko do niektórych sofizmatów.

Henrik Palmgren: Tak, tak.

Jan Irvin: Naprawdę chciałbym, żeby twoi słuchacze dobrze zrozumieli wiele z nich. O ad hominem wspomniałem wcześniej i to jest po prostu atakowanie rozmówcy, człowieka. Osoba A wygłasza twierdzenie X, osoba B przeprowadza atak na osobę A, dlatego twierdzenie osoby A jest fałszywe.

Czyli wygłaszasz twierdzenie na temat, no nie wiem, to może być cokolwiek, na przykład na temat bombardowania Norwegii. Wygłaszasz na ten temat twierdzenie, a ktoś mówi: „Henrik, jesteś Szwedem, nie możesz wiedzieć niczego o Norwegii”. To jest rodzaj… Czyli wszystko co mówisz o Norwegii jest nieprawdą. To jest sofizmat ad hominem, który można też potraktować jako atak okolicznościowy ad hominem, że rozmówca ma w danej kwestii własną korzyść, ponieważ nie jesteś Norwegiem.

Henrik Palmgren: No tak, zgadza się.

Jan Irvin: Ale ktoś może też powiedzieć: „Henrik, jesteś teoretykiem spisku”, „Henrik, jesteś gejem” albo „Henrik, jesteś tym czy tamtym” zamiast zająć się konkretną informacją, którą przekazujesz. Odwołanie się do przekonania jest bardzo częste. Większość ludzi uważa, że twierdzenie X jest prawdziwe, dlatego też to twierdzenie jest prawdziwe. Wiesz, milion osób nie może być w błędzie. Milion Francuzów nie może się mylić, prawda?

Henrik Palmgren: Zgadza się, zgadza się. Wracamy tutaj do koncepcji informacji lub dezinformacji, że jeśli udało im się w pewnym sensie „zalać” nie tylko sieć internetową, ale też książki i tak dalej, konkretnego rodzaju informacją, będzie to uznane za „och, to twoje  odniesienie”, ale coś takiego nie powoduje, że tak jest, nie powoduje, że to jest w porządku.

Jan Irvin: No tak, a wracając do cytatu z Edwarda Bernaysa, który przeczytałem na początku wywiadu, co to oznacza, że sama umiejętność czytania nie wystarcza? Widzisz, Lew Tołstoj powiedział, że maszyna drukarska jest potężną maszyną do szerzenia ignorancji. Dlaczego tak jest? Widzisz, jeśli nie opanowałeś systematycznej metody przeglądania i weryfikowania danych, które zdobywasz podczas czytania, to można cię bardzo łatwo zwieść, prawda? I to jest cała tajemnica tego jak to działa oraz tego w jaki sposób media, prasa, książki i tego typu rzeczy wykorzystywane są do kontrolowania umysłu. Tak więc jeśli nie opanowałeś systematycznej metody przeglądania informacji i pytania kto, co, gdzie, kiedy, dlaczego i jak, tej całej systematycznej metody spirali, to bardzo łatwo cię zwieść lub kontrolować. Ale jeśli opanowałeś ten system, to zawsze jesteś w stanie wrócić do środka, sprawdzić dane i upewnić się, że nikt cię nie ogłupia. Pozwól, że przeczytam jeszcze cytat z sir Thomasa More’a, który znajduje się na stronie internetowej triviumeducation. On mówi:

„Bo jeśli znosisz to, że twoi ludzie są źle wykształceni, a ich maniery zepsute od niemowlęctwa, a potem karzesz ich za zbrodnie, do których usposobiła ich najwcześniejsza edukacja, jaki inny wniosek można z tego wyciągnąć poza tym, że najpierw tworzysz złodziei i bandytów, a później ich karzesz?”

Henrik Palmgren: No tak, tak.

Jan Irvin: To cytat z książki sir Thomasa More’a p.t. „Utopia” z jak mi się zdaje początku XVI wieku, mniej więcej z lat 20-tych lub 30-tych XVI wieku. Tak więc patrzymy tutaj na takie zjawisko, że ludzie, którzy nie opanowali systematycznej metody tworzą zasadniczo przestępców i bandytów z ludzi pozbawionych tej umiejętności, a potem winią ich za brak zdolności krytycznego myślenia. I winią ich za… Wiesz, elity mówią „głupi, ignorancki motłoch” bądź „prole”, „proletariusze”, ten rodzaj ludzi, „martwi”, „profani”, wszystkie te epitety. To wszystko wynika z tego, że ludzie w pierwszej kolejności nie przyswajają sobie trivium, ale także – w pierwszej kolejności – quadrivium, a także nie mają wiedzy z dziedziny filozofii, przynajmniej podstaw, które można znaleźć w wybitnych książkach świata zachodniego. Przejdźmy teraz do odwołania się do nowości. Wiesz, z tego słynął Terence McKenna.

Henrik Palmgren: Tak sądzisz?

Jan Irvin: X jest nowy, więc X jest prawidłowy bądź lepszy. Wiesz, cała jego teoria fali czasu zero oparta jest na przesłance, że nowość jest lepsza, ale… Wiesz, natura, z tego co możemy powiedzieć – chyba że jesteś zdeklarowanym twardym wyznawcą teorii Darwina, która moim zdaniem pod pewnymi względami służy bardziej eugenikom niż tym, którzy chcieliby ją zweryfikować – w każdym razie nie uważam, że natura zawsze wybiera nowość. Sądzę, że jest to typowe dla ludzi, zwłaszcza jeśli chodzi o technologię, ale to już inna sprawa.

Jest też odwołanie się do strachu. Obama… To jeden z ulubionych sofizmatów Obamy. Stosuje również sofizmat odwołania się do emocji. Ktoś przedstawia twierdzenie Y, które ma na celu wzbudzenie strachu, dlatego też prawdziwe jest twierdzenie X, które ogólnie rzecz biorąc odnosi się, ale nie musi odnosić się pod żadnym względem do Y. Wiesz… Terroryści z Al-Kaidy czają się w jaskiniach w komórkach terrorystycznych, gotowi, by w każdej chwili zniszczyć Amerykę, choć tak naprawdę są na drugim końcu świata. I, wiesz, to my wzmocniliśmy Al-Kaidę i daliśmy jej władzę. Zrobił to rząd Stanów Zjednoczonych, żeby walczyć ze Związkiem Radzieckim, a więc kolejna sprzeczność. I tak dalej.

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: Możemy więc posunąć się dalej i mówić w jaki sposób można wykorzystać te rzeczy dla uzyskania dalszych informacji. O odwołaniu się do szyderstwa już mówiłem – mylisz się, bo ha ha ha ha ha. Odwołanie się do złośliwości, odwołanie się do tradycji… Sofizmat tendencyjnego przykładu jest dość oczywisty. Przykład S, który jest tendencyjny, został wzięty z populacji P. Wniosek W na temat populacji P wyciągnięty jest w oparciu o S, więc zasadniczo nie wnosisz wystarczająco dużo informacji. Wina przez skojarzenie to kolejny powszechny sofizmat. Pozwól, że na krótką chwilę zatrzymamy się przy niedostatecznym uzasadnieniu. Ten sofizmat jest bardzo powszechny i chętnie stosowany przez chrześcijan. Po pierwsze przesłanki, w oparciu o które ktoś twierdzi lub przesłanki, w oparciu o które ktoś zakłada, że dane twierdzenie jest prawdziwe, bezpośrednio lub pośrednio, pochodzą z tego samego źródła. A zatem załóżmy, że mówisz: „Bóg napisał Biblię”. Ale skąd wiesz, że Bóg napisał Biblię?

Henrik: Bo tak jest napisane w Biblii.

Jan Irvin: Bo tak jest napisane w Biblii.

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: No więc to jest błędne koło w rozumowaniu, sofizmat niedostatecznego uzasadnienia, błagający o pytanie. Skąd wiesz, że jakiś rabin dwa tysiące lat temu dla własnej korzyści lub też korzyści własnego plemienia czy ludu nie napisał tego w Biblii? Podobnie jak to, że Izrael należy, w cudzysłowie, do „narodu wybranego”, co samo w sobie jest rasistowską przesłanką. Odczłowiecza się jedną grupę, a drugą wynosi ponad pozostałe. Potem mogli użyć tej logiki błędnego koła czy też argumentu niedostatecznego uzasadnienia do walki, odebrania ziemi i robienia różnych rzeczy związanych z syjonizmem, odczłowieczając siebie nawzajem, walcząc i wprowadzając w życie te brednie o nowym porządku świata. To wszystko opiera się na niedostatecznym uzasadnieniu i sofizmatach logicznych, więc następnym razem, kiedy wdasz się w dyskusję z syjonistami, możesz zwyczajnie powiedzieć: „Wiesz co, to jest sofizmat niedostatecznego uzasadnienia, a nie poprawny argument”. I na tym dyskusja się skończy, prawda? Jeśli rozmówca nie chce tego zrozumieć, to – choć brzmi to zabawnie – czort z nim.

Henrik Palmgren: No tak, to wszystko co możesz zrobić w tym momencie. Dokładnie, dochodzisz do pewnego poziomu, kiedy nie możesz założyć, że – choć się z nimi kłócisz – że mają to samo pojęcie o racjonalności ani nawet, że mają zdolność bycia racjonalnymi. Wiesz co mam na myśli, więc…

Jan Irvin: Zgadza się, zatem, rozumiesz, jeśli nie uczyli się konkretnie i nie zainstalowali we własnym umyśle systematycznego rodzaju krytycznego myślenia, to prawdopodobnie nie mają tej zdolności. Większość ludzi reaguje emocjonalnie na informację zamiast ją najpierw zweryfikować.

Henrik Palmgren: Tak, tak.

Jan Irvin: Tak więc zawsze ważne jest, żeby wrócić na dół i zapytać kto, co, gdzie i kiedy zanim odpowie się „dlaczego” w ramach logiki i zanim będzie można wyjaśnić innym „jak” w ramach retoryki. To zawsze opiera się na tej samej koncepcji problemu mylenia się. Ludzie wyciągają pochopne wnioski albo reagują emocjonalnie zanim sprawdzą dostępne dane.

Szklanka wodyWidzisz, to jest tak, że trzymam szklankę wody, którą właśnie podniosłem ze stołu. Mogę spojrzeć na szklankę wody, mogę postukać w szklankę wody, mogę polizać szklankę wody, mogę powąchać znajdującą się w niej wodę, mogę poczuć wszystko w związku z tą szklanką wody i realizuję w ten sposób gramatykę, kto, co, gdzie i kiedy na temat szklanki, zgadza się? Teraz rozumiem, mam o tym pojęcie, przeprowadziłem badanie tej szklanki. Mogę postawić szklankę na stole. Nie muszę się nią stać, żeby wyrobić sobie o niej pojęcie. Nie muszę wierzyć, trzymać się tych poglądów ani bronić ich swoim życiem jak religii czy czegoś podobnego – po prostu podnoszę ją, badam, zdobywam o niej pojęcie, a potem ją odstawiam. A kiedy ktoś chce do mnie podejść i porozmawiać ze mną o tym, to mogę mu wyjaśnić czego dowiedziałem się o tej szklance stosując właściwą retorykę, bez zabarwienia emocjonalnego, bez konieczności stawiania na pierwszym miejscu logiki. Przejawem stawiania logiki na pierwszym miejscu byłoby takie zdanie: „To jest ten… ten… nieprzezroczysty obiekt, który spadł z kosmosu i sądzę, że stworzyli go kosmici”.

Henrik Palmgren: No tak, tak.

Jan Irvin: Prawda? Więc wiesz, to powiedziałby ktoś, kto na pierwszy miejscu stawia logikę. Każdy pomysł, który przychodzi komuś takiemu do głowy, jest właściwą odpowiedzią. Nie ważne co. Więc wiesz, prawda nie istnieje, prawda nie ma znaczenia. No wiesz, kto podnosi lament, że prawda nie ma znaczenia?

Henrik Palmgren: Elity.

Jan Irvin: Czy to działa na twoją korzyść, jeśli nie obchodzi cię prawda? Jeśli po prostu szerzysz ideę pozytywnego myślenia i masz w nosie prawdę? Czy to naprawdę leży w twoim interesie? Moim zdaniem nie.

Henrik Palmgren: Masz rację i…

Jan Irvin: Mów dalej.

Henrik Palmgren: I wtedy ostatecznie znajdujesz się w sytuacji, kiedy możesz, kiedy sprawy mogą… Znajdujesz się niemal w narożniku filozoficznym lub na obszarze, gdzie możesz udowodnić lub obalić wiele rzeczy. W odniesieniu do pewnych kwestii możesz twierdzić, że tak jest, podczas gdy to nieprawda, tak? Możesz to wyrazić poprzez fizykę kwantową, możesz uwodnić, że tego tak naprawdę nie ma, no wiesz, również z perspektywy macierzy, że to jest…

Jan Irvin: To bardzo interesujące, że wspomniałeś o fizyce kwantowej. Widzisz, dowód, no wiesz… Pojęcie logiki to sztuka niesprzecznej identyfikacji. Tak więc jeśli nadal istnieje sprzeczność między twoją opinią a opinią drugiej osoby, co to dla ciebie oznacza? Powinno ci to powiedzieć:

„Aha, przeprowadziliśmy niewystarczające badania. Nie jesteśmy na tym samym poziomie. Nie ma między nami zgody”.

Albo jeżeli przeprowadziłeś badania, znasz prawdę i wiesz, że możesz uzasadnić swoje twierdzenie, możesz napisać o tym książkę i udowodnić punkt po punkcie, że to właśnie się dzieje, a przy tym wciąż pozostajesz otwarty na napływające dane, gdyby przypadkiem było coś, o czym zapomniałeś, to nadal istnieje taka możliwość, ale, widzisz, fizyka kwantowa wywodzi się z filozofii Kanta. Niedawno przeprowadzałem w swoim programie wywiad z Davidem Harrimannem, który pracuje w Instytucie Ayn Rand, a więc niewątpliwie wiele osób go nienawidzi. Jednak gorąco zachęcam, żeby ludzie posłuchali co on mówi, a mówi o koncepcji fizyki kwantowej pozwalając jednocześnie, by istniało 11 czy 12 sprzeczności.  To oznacza, że możesz nigdy niczego nie wiedzieć, że możesz równie dobrze zgasić światło i na zawsze dać temu spokój. Na świecie nie ma prawdy, wszystko może być dobre lub złe, prawdziwe albo fałszywe w każdym dowolnym momencie. Ale sądzę, że Harrimann odwala kawał świetnej roboty w swoim wykładzie „The Philosophic Corruption of Physics”. A jego książka, której tytułu w tej chwili zapomniałem… chwileczkę… jego książka ma tytuł „The Logical Leap”. Uważam, że jest po prostu fantastyczna. Harrimann rzeczywiście podaje wiele przykładów i faktycznie rzecz biorąc wykazuje, że to na drodze indukcji powstały prawa fizyki, dzięki którym dzisiaj działają nasze komputery, rakiety wystrzeliwane są w kosmos, światło się włącza i tak dalej. Te rzeczy powstały dzięki prawom fizyki, które z kolei powstały na drodze indukcji. A zatem nie byłyby możliwe, gdyby fizyka kwantowa była prawdziwa, a mimo to ich istnienia nadal nie traktuje się jako dowodu na istnienie fizyki kwantowej. Fizyka kwantowa jest nadal teorią. Istnieją pewne jej aspekty, które są prawdziwe i mogą działać, jednak cała ta rzecz i ta rzecz jako całość nie jest udowodniona, teoria m nie została udowodniona. Zatem to nadal jest teoria, a jeśli porównasz pracę Harrimanna z dziedziną fizyki kwantowej, to takie porównanie rodzi bardzo interesujące pytania, że cała ta dziedzina fizyki kwantowej oparta jest na nieracjonalności.

Henrik Palmgren: Ciekawe. Ponieważ z jednej strony uważam, że niektóre z tych nowych dziedzin nauki są korzystne dla określonych aspektów rzeczywistości. Wkraczamy tutaj na obszar… No wiesz, istnieje moralny obiektywizm, tego typu rzeczy, ale to wciąż są pojęcia filozoficzne… To tak jak… A znowu, kiedy wyobrażasz sobie… informację, którą uzyskałeś jako medium – jeśli zgodzisz się, by tak to ująć – wówczas jesteś na obszarze, że ktoś to musi zaaprobować, a ty to wtedy obalasz. Rozumiesz, co mam na myśli?

Jan Irvin: Ale coś takiego to zmierzanie donikąd, przedstawianie arbitralnych argumentów. Widzisz, trzeba pamiętać, że istnieje coś takiego jak ciężar dowodu. Jeżeli ktoś przedstawia jakąś ideę, spoczywa na nim ciężar dowodu, czyli obowiązek uzasadnienia tej idei. Jeżeli powiem, że tutaj w kącie siedzi zielony krasnoludek, a facet obok mnie powie: „Udowodnij to”, zadanie udowodnienia mojego twierdzenia spada na mnie. Kropka. A kiedy medium mówi bla bla bla, to nic nie znaczy. Na tej osobie zawsze spoczywa ciężar dowodu, obowiązek uzasadnienia własnego twierdzenia. I nawet jeśli ktoś uzyskał informację jako medium, to powinien wrócić do kto, co, gdzie i kiedy i zdobyć dane, dzięki którym będzie mógł właściwie uzasadnić swoje twierdzenie prawidłowo.

Henrik Palmgren: Na pewno można dłużej mówić na ten temat, ale chciałem cię zapytać o słowa, o koncepcję używania bezpośrednich słów, a nawet całego słownictwa, stosowania terminów, które wszyscy znamy. Bo to jest kolejny problem.

Jan Irvin: Jak najbardziej. Dokładnie to robisz, kiedy realizujesz gramatykę. Gramatyczny aspekt trivium dotyczy słów, prawda?

Henrik Palmgren: Zdecydowanie.

Jan Irvin: A logika jest sztuką niesprzecznej identyfikacji, tak?

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: Zatem kiedy słuchasz czyjejś wypowiedzi i mówisz:

„Dobrze, rozumiem, że to słowo[pojęcie] znaczy X, a ty jak je rozumiesz?”,

a druga osoba mówi:

„Cóż, ja rozumiem, że znaczy Y”,

to wtedy oboje możecie powiedzieć:

„Dobrze, a może oboje będziemy używać innego terminu [pojęcia] B zamiast X czy Y, co do którego wzajemnie się zgodzimy?”

Albo:

„Ustalmy, że w tym konkretnym przypadku będziemy używać mojej lub twojej definicji”. Prawda? W ten sposób znajdziemy się w tym samym punkcie. Pozbywasz się sprzeczności, a znalezienie się w tym samym punkcie [ang. getting on the same page] to właśnie dosłownie znaczy. Prawda? Kiedy musisz… Kiedy rozmawiasz na jakiś temat, ty i twój rozmówca musicie znaleźć się w tym samym punkcie. Jeśli ja czytam książkę i jestem na stronie 190, a ty jesteś na stronie 30 i ty zaczynasz, wiesz, ja próbuję wytłumaczyć ci co jest na stronie 190, a ty zaczynasz się ze mną kłócić, twierdząc, że się mylę – w oparciu o to, co powiedziałeś o stronie 30 – to jest to bardzo głupi powód do kłótni. Może po prostu cofnę się do strony 30 i wtedy porozmawiamy, prawda?

Henrik Palmgren: No tak, zdecydowanie, zgadza się. My jesteśmy, ludzie w ogóle nie znajdują się w tym samym punkcie i z tego powodu mamy wiele problemów.

Jan Irvin: Tak jest.

Henrik Palmgren: Ale inną kwestią… Mów, Jan.

Jan Irvin: Chciałem tylko powiedzieć, że to nieustannie sprowadza się do tego, że ludzie stawiają logikę przed gramatyką, przed badaniami. Wyciągają wnioski zanim zapytają kto, co, gdzie i kiedy. Jeżeli więc zawsze wracają, sprawdzają informację i dochodzą do wspólnego punktu:

„O! Wiesz, na której jesteś stronie? Jesteś na stronie 30, a ja na stronie 190. Dobra, poczekajmy aż oboje skończymy książkę i wtedy o tym porozmawiamy, tak żebyśmy znaleźli się w tym samym punkcie”.

Rozumiesz o czym mówię?

Henrik Palmgren: Tak, oczywiście.

Jan Irvin: W ten sposób nie mówisz o głupotach i nie powodujesz szumu, który powstaje, gdy ty i twój rozmówca nie jesteście w tym samym punkcie. Nie patrzysz jeszcze na te same wyniki badań, na tę samą gramatykę. A kiedy ty i twój rozmówca jesteście w tym samym punkcie, wiesz, jeśli ja patrzę na konkretną liczbę rzeczy, powinienem być w stanie dojść do dokładnie tego samego wniosku co ty. Wiesz, mogą się pojawić…

Mogą się pojawić głupcy, którzy przywołają filozofię Kanta. Skąd wiem, że białe jest białe albo że 2 to 2? Skąd wiem, że to jest prawdziwe? Albo skąd wiem, że ty jesteś prawdziwy? Co jeśli uderzę cię w twarz? Poczujesz to, prawda? Wiesz, my obaj możemy się zgodzić w czasie tej rozmowy, że ten kolor tutaj to biały, a ten tutaj to czarny. Po tej rozmowie, jeżeli będziesz chciał się cofnąć i dalej myśleć, że biały to fioletowy, a jeden plus jeden to trzy, to jak najbardziej możesz to zrobić, ale w tej rozmowie obaj przyjmujemy, że jeden plus jeden równa się dwa i każdy z nas przyjmuje, że biały to biały. Możesz myśleć nieracjonalnie bez przerwy przez cały dzień, jeśli właśnie to chcesz robić, ale ja nie będę grał w tę grę. Baw się dobrze.

Henrik Palmgren: Jan, czy zauważyłeś, by istniały jakiekolwiek obszary, w których słowa wchodzą do szarej strefy i trudniej je scharakteryzować, a pewność w pewnym sensie trochę się zmniejsza?

Jan Irvin: No cóż, niezupełnie, ponieważ istnieją te wszystkie aspekty… Chodzi mi o to, że istnieje taka rzecz jak sofizmat sofizmatu, kiedy musisz… No powiedzmy, że słuchasz kogoś i mówisz: „To jest sofizmat, to jest sofizmat, to jest sofizmat…”. Prawdopodobnie ten ktoś opowiada stek bzdur. Powinieneś jednak zauważyć, że jest coś takiego jak sofizmat sofizmatu i powiedzieć:

Cóż, założę, że ta osoba opowiada stek bzdur, ale zweryfikuję to bardzo szybko”.

Powiedzmy, że mieszkasz w małej wiosce, a po drugiej stronie wzgórza jest inna wioska i mieszkańcy obu tych wiosek ciągle ze sobą walczą. Ktoś przybiega w panice z drugiej strony wzgórza, stosuje odwołanie się do strachu i mówi:

„Właśnie nadchodzą, przyjdą i zabiją nas wszystkich, musicie pomóc!”.

Stosuje odwołanie się do strachu, odwołanie się do emocji, wszystkie te rzeczy, które normalnie odrzuciłbyś jako sofizmaty logiczne, prawda? Jednak aspekt gramatyki tej sprawy mówi ci, żeby wrócić na dół, sprawdzić kto, co, gdzie, kiedy i dlaczego – czy raczej kto, co, gdzie i kiedy – co oznacza, że będziesz musiał wejść na wzgórze, wystawić głowę ponad szczyt, popatrzeć i powiedzieć:

„Rany boskie, nadciąga armia, faktycznie nadciąga!”

Prawda? Więc właśnie tak to zawsze działa. To znowu jest systematyczna metoda. Wiesz, jeśli myślisz o tym jak o kole lub spirali, zwłaszcza spirali, ponieważ spirala umożliwia ci wyobrażenie sobie tej koncepcji, że bardziej się zagłębiasz, aby zdobyć więcej informacji, a potem wracasz na górę… Prawda? Ale to wciąż jest obracanie się w koło, tyle że schodzisz w dół na kolejny, kolejny poziom. Wiesz, możesz dojść do wniosku, że – jak mówiłem wcześniej – wniosek to A lub B. Cóż, to oznacza, że musisz zejść na jeszcze niższy poziom. Przez cały czas schodzisz niżej aż dojdziesz do samego dna. I wiesz, kiedy już dojdziesz do samego dna, nadal przechodzisz przez ten system, aby w każdej chwili dopuścić więcej informacji.

Możesz już jednak stwierdzić:

„Cóż, doszedłem do tego wniosku opierając się o wszystkie dostępne w tym momencie dane. Rzeczywiście, ktoś zbliża się do tego cholernego wzgórza”.

Zgadza się? Tak więc, wiesz, jeżeli ludzie to robią, jeśli sprawdzają snoops.com czy jakąkolwiek stronę zanim roześlą maile-łańcuszki, jeżeli sprawdzają i weryfikują rzeczy, które dostają bez zapowiedzi podczas seansu spirytystycznego czy czegokolwiek i rozumieją, że ciężar dowodu spoczywa na nich, czyli mają obowiązek uzasadnienia swojego twierdzenia, wówczas sprawy przybierają o wiele lepszy obrót dla nas wszystkich. Nie chodzi o to, żeby odrzucić świat duchowy. Wiesz, ja, będąc etnobotanikiem i autorem książek na ten temat, wiem, że… Miałem wiele doświadczeń związanych z telepatią i tym podobnych przeżyć, dlatego też naprawdę sądzę, wiem na podstawie informacji uzyskanych za pomocą pięciu zmysłów, że jest na świecie coś więcej niż to co opisuje nasz język, ale musimy uświadomić sobie, że gramatyka, logika i retoryka dotyczą wyłącznie języka, którego jesteśmy w stanie używać, a identyfikacja wszystkiego co znajduje się poza tym językiem jest nadal niemożliwa. Musimy zatem być świadomi, że mogą istnieć rzeczy, nowe odkrycia czy cokolwiek, które… wiesz, nowe terminy stworzone dla nowych odkryć, które wcześniej znajdowały się poza obszarem naszej świadomości, zgadza się?

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: Więc wiesz, tylko dlatego że… Niektórzy empirycy, zwłaszcza z Ayn Rand, którzy są zdeklarowanymi ateistami, twierdzą, że nic niezwykłego nie jest możliwe, ale ja sam doświadczyłem zbyt wiele zgłębiając te tematy, żeby zupełnie odrzucić taki pogląd i uważam, że ponieważ logika i trivium dotyczą wyłącznie języka, to i tak musimy być świadomi wszelkich ewentualności znajdujących się poza tym językiem. Wciąż jednak musimy robić wszystko co w naszej mocy, by zweryfikować informacje i koncepcje zanim przekażemy je innym.

Henrik Palmgren: No tak. Zdecydowanie rozumiem twój punkt widzenia, Jan. To jest metoda, za pomocą której próbujesz dotrzeć do prawdy, a jednocześnie zauważasz, że nie wiemy wszystkiego, że nie mamy pełnego oprzyrządowania, by zmierzyć wszystkie zmienne we wszechświecie i nie zawsze możemy wierzyć, że nauka zna wszystkie odpowiedzi. To znaczy, jest inna…

Jan Irvin: Cóż, zauważ, że nauka zawsze polega na przyglądaniu się temu co jest dostępne… Takie jest znaczenie pojęcia nauka.

Henrik Palmgren: Pojęcie nauki, no tak.

Jan Irvin: Przyglądanie się dostępnym dowodom, a następnie ciągłe wypatrywanie nowych dowodów, które mogą coś zmienić, prawda?

Henrik Palmgren: Zgadza się.

Jan Irvin: To jest właśnie prawidłowa metoda naukowa. Jeśli ktoś trzyma się pojedynczej koncepcji, to nie… to znowu jest stawianie logiki przed gramatyką, a nie metoda naukowa. I co ciekawe, metoda naukowa i wiele jej aspektów wywodzi się z kabały. Więc, wiesz, to jest jeszcze jedna ”smakowita” informacja, w którą dziś nie będę się zagłębiał, ale można posłuchać podkastu nr 51 z Genem Odening na mojej stronie gnosticmedia, gdzie słuchacze znajdą wyjaśnienie tej kwestii. Powinniśmy jednak zająć się jeszcze kilkoma sofizmatami logicznymi, przynajmniej kilka.

Nie wspomniałem dotąd o sofizmacie post hoc –  A następuje przed B, stąd A jest przyczyną B. To również bardzo powszechny sofizmat w Ruchu New Age. Czarny kot przebiega mi drogę dziś wieczorem, jutro potykam się w centrum handlowym i łamię sobie palec u nogi, kiedy piszę smsa do przyjaciela. Nieważne, że nie patrzyłem pod nogi, że w chodniku było pęknięcie i pisałem smsa, to czarny kot, który poprzedniego wieczora przebiegł mi drogę spowodował to wszystko. Prawda? To jest zatem sofizmat post hoc.

Fałszywy trop jest kolejnym niezwykle powszechnym sofizmatem. Fałszywy trop… Zadajesz pytanie politykowi, a on zamiast bezpośrednio na nie odpowiedzieć, zaczyna się rozwodzić, zaczyna ci opowiadać:

 „Wiesz co, kiedy byłem małym chłopcem… bla bla bla.”

To co on robi to kieruje rozmowę na inne tory. Nazwa tego sofizmatu wywodzi się z dawnej tradycji polowań na lisy. Kiedy szkoliło się psa gończego, żeby ścigał lisa, i kiedy pies był mniej więcej gotowy, mniej więcej wyszkolony i chciało się wypróbować jego umiejętności, to robiłeś coś takiego, że wypuszczałeś lisa, a później szczułeś psa, żeby złapał tego lisa. Następnie przeciągałeś rybę po śladach lisa i skłaniałeś psa, by podążał za zapachem ryby zamiast lisa. Stąd właśnie mamy sofizmat fałszywego tropu, po prostu totalnie zmieniasz temat rozmowy i sprawdzasz czy rozmówca za tobą podąży. Politycy stosują ten sofizmat bardzo skutecznie.

Innym sofizmatem jest argument typu strach na wróble. Gwoli ścisłości, osoba prawna jako korporacja to argument typu strach na wróble. Osoba A prezentuje pogląd X, osoba B prezentuje pogląd Y, który stanowi zniekształconą wersję poglądu X, kiedy nagle osoba B atakuje swój własny pogląd Y, udając, że był taki sam, jak pogląd X i że z tego powodu pogląd X jest w jakimś sensie wadliwy lub nieprawidłowy, ponieważ ten facet przekręcił twój argument w pierwszej kolejności i stworzył chochoła, stracha na wróble, który wygląda jak człowiek, ale tak naprawdę nim nie jest. No wiesz, nie jest ani korporacją ani człowiekiem. Tworzy tę fałszywą ideę, a później ją atakuje i udaje, że to był twój argument. To kolejny bardzo często spotykany sofizmat. Zachęcam również, żeby ludzie nauczyli się łacińskich nazw sofizmatów, bo to ogromnie pomaga zrozumieć skąd się wzięły, a także zrozumieć związane z nimi słowa i tak dalej. I znowu, ucząc się sofizmatów logicznych [błędów w rozumowaniu], ludzie zdobywają wiedzę jawną zamiast intuicyjnej na temat tego czy ktoś opowiada im kłamstwa.

Aha, jeszcze jeden sofizmat, o którym powinienem wspomnieć to sofizmat śliskiego zbocza. Jest bardzo powszechny. Jeżeli zalegalizujemy marihuanę, jutro wszyscy będą sobie wstrzykiwać heroinę na ulicach. Prawda? Wiesz, jedno nijak nie przystaje do drugiego. Albo jeśli nie będziemy ścigać Osamy bin Ladena, to terroryści będą wszędzie, mimo że CIA codziennie dopuszcza się aktów terrorystycznych na całym świecie. Wczoraj czy przedwczoraj czytałem artykuł, w którym było podane, że obecnie w różnych krajach na świecie CIA przeprowadza dziennie 70 czy 80 tajnych operacji.

Henrik Palmgren: Tak, tak.

Jan Irvin: Tak więc nigdy nie wiadomo kogo właśnie mordują ani jaką tajną wojnę prowadzą. Nic nie wiadomo, a to wszystko dzieje się tutaj w domu albo tutaj się zaczyna.

Innym sofizmatem, o którym chcę bardzo szybko powiedzieć jest sofizmat płaszczyzny porozumienia. Powiedzmy, że przeprowadziłem badania na jakiś temat, pokonałem całą drogę na sam dół, przeszedłem przez gramatykę i wszystko inne, pozbyłem się wszystkich sprzeczności i wiem, że znam prawdę na ten konkretny temat. Ok? Przedstawiam więc swój konkretny pogląd, wielu ludzi jest wzburzonych i mówią:

„Nie, nie, nie, nie, to nie jest prawidłowa odpowiedź”.

Stawiają logikę przed gramatyką, bulwersują się i tworzą przeciwstawny pogląd, który jest dokładnym przeciwieństwem twojego. Ok? Wtedy zjawia się polityk, który mówi:

„Wy po tej stronie i wy po tamtej stronie, przestańcie ze sobą walczyć. Stwórzmy coś tutaj dokładnie w samym środku”.

Ok? Ty już zweryfikowałeś wszystkie informacje, przeszedłeś przez gramatykę i logikę, zweryfikowałeś wszystko i wiesz, że to co przedstawiłeś jest prawdziwe i zgodne z faktami, ok? Wiesz na pewno, że druga strona stawia logikę przed gramatyką. Niczego nie sprawdzili i reagują emocjonalnie, a ich koncepcja jest nieprawdziwa ok? Tak więc co się stanie, jeśli zgodzisz się na środek?

Henrik Palmgren: Dostajesz nieprawdziwą wersję, no wiesz, godzisz się na sytuację, w której otrzymujesz połowiczną prawdę.

Jan Irvin: Po prostu zaakceptowałeś kłamstwo.

Henrik Palmgren: No tak, tak.

Jan Irvin: Zatem niczego nie udaje się osiągnąć. To co robisz po prostu unieśmiertelnia problem. To tutaj politycy zazwyczaj robią swój biznes, prawda?

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: To jest nieprawidłowy, słaby sposób myślenia. I wiesz, to tylko krótki przegląd kilku najważniejszych sofizmatów, ale jeśli słuchacze wejdą na moją stronę triviumeducation.com, mogą kliknąć na linki i dowiedzieć się o nich więcej. Jest też podstrona z filmami video, jest video dotyczące sofizmatów logicznych, które zrobiłem z dr. Michaelem Labossiere. Jest bardzo dobre. Zachęcam, żeby słuchacze obejrzeli to video i posłuchali tych rozmów wiele razy, żeby zaczęli to rozumieć. Ja słuchałem tego chyba 10 czy 15 razy zanim sofizmaty logiczne naprawdę zaczęły być dla mnie zrozumiałe. Na koniec, Henrik, zanim zakończę rozmowę, chcę bardzo szybko wspomnieć o quadrivium, które jest drugim aspektem siedmiu sztuk wyzwolonych – pierwszym, jak mówiłem, jest trivium.

Quadrivium oparte jest na arytmetyce lub matematyce, geometria jest druga, muzyka lub teoria harmonii trzecia, zaś astronomia czwarta. Można też powiedzieć czwarta, piąta, szósta i siódma, jako że to siedem sztuk wyzwolonych.

Quadrivium odnosi się do materii i ilości, cztery wyższe sztuki wyzwolone, zaś

  1. Matematyka to liczby same w sobie, czysta abstrakcją poza przestrzenią i czasem.
  2. Geometria zaś to liczby w przestrzeni,
  3. Muzyka lub teoria harmonii to liczby w czasie.
  4. Astronomia to liczby w przestrzeni i czasie.

Podobnie jak w przypadku trivium, nauk tych trzeba nauczać w kolejności, trzeba znać matematykę zanim się przejdzie do geometrii, trzeba znać geometrię zanim… Tutaj w Stanach Zjednoczonych robią coś takiego i zrobili również mnie coś, co wszystko mi spieprzyło, a mianowicie nauczyli mnie matematyki, a potem algebry przed geometrią. Musi być zachowana właściwa kolejność, abyśmy mieli podstawy i mogli zrozumieć historyczne pochodzenie tych rzeczy. Dzięki temu twój własny umysł może skorzystać z wiedzy na temat tego w jaki sposób starożytni sami korzystali dokładnie z tego samego zasobu wiedzy. Chciałem bardzo szybko dodać tych kilka słów o quadrivium, tak byśmy nie zostawili twoich słuchaczy w zawieszeniu, żeby na ten temat też co nieco wiedzieli.

Henrik Palmgren: To naprawdę bardzo interesujące, Jan. Zbliżamy się już do końca, ale koniecznie chciałbym powtórzyć nazwy twoich stron internetowych… gnosticmedia.com to twoja główna strona.

Jan Irvin: Może przeliterujemy tę nazwę. gnosticmedia.com. Jest też strona internetowa triviumeducation.com. Być może słuchacze będą chcieli zajrzeć na jeszcze inną stronę, którą prowadzę – popupfallacies.com. [ang. pop up – wyskakujące okienka].

Henrik Palmgren: Pop up… Tam są chyba przykłady niektórych rzeczy, o których dziś mówiłeś. Przykłady w czasie rzeczywistym.

Jan Irvin: Tak. Pozwól, że dla przykładu wyjaśnię jak powstało moje ostatnie video z wyskakującymi okienkami. To jest oparte na starym pomyśle… nie wiem czy macie w Szwecji VH1? Wiem, że w Europie jest MTV.

Henrik Palmgren: Niestety mamy. Tak, Jan.

Jan Irvin: No tak, miałem MTV, kiedy mieszkałem w Europie. VH1 to kanał podobny do MTV. Kiedyś grali muzykę, teraz robią to w mniejszym zakresie. Mieli coś takiego co się nazywało video z wyskakującymi okienkami, kiedy podczas teledysku wyskakiwały okienka, w których nabijali się z muzyków albo podawali różne opinie o zespołach i tak dalej, prawda? No więc ja wykorzystałem ten sam pomysł i zacząłem go stosować dla sofizmatów – sofizmaty w wyskakujących okienkach. Ostatnie video, które zrobiłem to przemówienie Obamy z 1. maja na okoliczność śmierci bin Ladena. Trwa 9 minut i 48 sekund i w jego trakcie Obama wygłasza chyba 86 kłamstw. Wiesz, sofizmat oznacza kłamstwo, więc nazwaliśmy to wskaźnikiem liczby kłamstw na minutę. Wskaźnik liczby kłamstw na minutę Obamy to 9,5.

Henrik Palmgren: Całkiem nieźle.

Jan Irvin: No, całkiem cholera nieźle. Kiedy oglądasz to video, możesz zobaczyć jak Obama obraca całą retorykę, żeby kłamać i manipulować ludźmi, prawda?

Henrik Palmgren: No tak.

Jan Irvin: Kłamać i manipulować tobą, zatem, wiesz, cały pomysł z sofizmatami w wyskakujących okienkach… Słuchacze, których to zainteresowało znajdą link po lewej stronie. Mogą ściągnąć zestaw narzędzi potrzebny do stworzenia video z sofizmatami w wyskakujących okienkach, stworzyć własne i przesłać je do nas, a my je zamieścimy na stronie. Kiedy robisz takie video, bardzo pomocne jest nauczenie się sofizmatów, bo to polega na tym, że przeglądasz jakiś materiał i wyłapujesz je. Opanowanie ich jest bardzo pomocne zarówno do tego, żeby stworzyć takie video, jak i po to, by uświadomić ludziom, w jaki sposób politycy i tym podobni używają fałszywej retoryki przeciwko nim.

Henrik Palmgren: Zdecydowanie. Bardzo ci dziękuję za poświęcony nam dzisiaj czas, Jan. Słuchanie o trivium było bardzo interesujące. Myślę, że na pewno wiele osób w ruchu tropiącym różnego rodzaju konspiracje czy alternatywnym mają się czego uczyć. Dedukcja, Jan, czyli pewnego rodzaju metoda służąca temu, aby, miejmy nadzieję, zbliżyć się do prawdy, koncepcja i słowo, które jest obecnie bardzo atakowane i obejmuje… nadużywane i stosowane w odniesieniu do przeróżnych rzeczy, a ludzie mają brać je za dobrą monetę, ponieważ to jest teraz prawda. Jestem jak najbardziej z tobą w tych próbach zbliżenia się do prawdy i kiedy rozmawiamy, Jan, zawsze istnieje obszar…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

%d bloggers like this: